Wyrok
sądu okręgowego w Radomiu
z dnia 15 lipca 2003 r.
I C 955/98
Nieprawidłowy sposób leczenia, rozmijający się ze wskazaniami wiedzy i sztuki lekarskiej, przy pominięciu innych metod leczenia oraz zwłoka z zasięgnięciem opinii specjalisty stanowi winę lekarzy.
PiM 2007/2/128
277769
Dz.U.2011.277.1634: art. 37
Dz.U.1964.16.93: art. 415
Uzasadnienie faktyczne
Powód M.S. wystąpił w dniu 27 sierpnia 1998 r. z pozwem przeciwko Samodzielnemu Publicznemu ZOZ w K. o zapłatę kwoty 150.000 złotych tytułem zadośćuczynienia za krzywdę i cierpienia będące efektem niestarannego i błędnego leczenia.
W uzasadnieniu powództwa podniósł, iż w dniu 7 maja 1997 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doznał złamania otwartego piszczeli lewej z przemieszczeniem. Podczas pobytu w szpitalu w K. założono mu na nogę gips, pomimo tego, iż cierpiał on na schorzenia układu krążenia i cukrzycę. Na skutek długotrwałego utrzymywania opatrunku gipsowego na dotkniętej urazem nodze i nie podjęcia zabiegów zmierzających do jej ukrwienia, doszło do martwicy tkanki oraz rozmiękczenia kości, co w konsekwencji doprowadziło do amputacji nogi w Klinice Chirurgii Urazowej Państwowego Szpitala Klinicznego nr 1 w L. Wskutek amputacji powód stał się inwalidą całkowicie niezdolnym do pracy. Przed zdarzeniem prowadził on zakład rzemieślniczy, zaś w chwili obecnej utrzymuje się z renty inwalidzkiej i wymaga stałej opieki innych osób. (...)
Postanowieniem z dnia 27 maja 1999 r. Sąd wezwał do udziału w sprawie jako statio fisci Skarbu Państwa - Wojewodę Mazowieckiego w miejsce Ministra Skarbu Państwa.
W dniu 6 czerwca 2002 r. powód wniósł ponadto o ustalenie, że pozwany odpowiada za mogące wystąpić w przyszłości skutki zaniedbań Szpitala w K. oraz o zasądzenie renty (...).
Pozwany Skarb Państwa - Wojewoda Mazowiecki wniósł o oddalenie powództwa podnosząc, iż powód nic wykazał niezbędnych przesłanek dla ustalenia związku przyczynowego pomiędzy błędem w sztuce lekarskiej a amputacją nogi oraz zarzut legitymacji biernej.
Uzasadnienie prawne
Sąd ustalił następujący stan faktyczny i zważył, co następuje:
W dniu 7 maja 1997 r. powód uległ wypadkowi samochodowemu na terenie województwa częstochowskiego, w wyniku którego doznał szeregu obrażeń ciała między innymi w postaci złamania otwartego 1/3 dalszej kości piszczelowej lewej z przemieszczeniem. Po dwóch dniach pobytu w szpitalu w M. został na prośbę rodziny wypisany do dalszego leczenia na Oddziale Ortopedycznym szpitala w K., gdzie przebywał w okresie od 9 maja do 7 czerwca 1997 r. oraz od 9 czerwca do 25 listopada 1997 r. z rozpoznaniem między innymi otwartego złamania z przemieszczeniem podudzia lewego, cukrzycy oraz niedokrwienia kończyny dolnej lewej.
Po przyjęciu powoda do szpitala dokonano unieruchomienia złamanej kończyny przy pomocy pełnego opatrunku gipsowego. Z uwagi na zgłaszane przez pacjenta dolegliwości bólowe w dniu 26 maja 1997 r. dokonano rozcięcia gipsu, jednakże pełny opatrunek gipsowy utrzymano do 10 czerwca 1997 roku. Dolegliwości związane z bólem złamanej kończyny oraz jej drętwieniem nie ustępowały. Wówczas na prośbę powoda został mu założony tzw. lekki gips, który kilkakrotnie zmieniany utrzymywano do momentu wypisania pacjenta ze szpitala.
W chwili przyjęcia powoda do ZOZ w K. cierpiał on na cukrzycę oraz niedokrwistość lewej stopy z zagrażającą martwicą palucha. Stopień niedokrwienia narastał podczas pobytu w szpitalu wraz z czasokresem utrzymywania opatrunku gipsowego. (...).
W dniu 25 listopada 1997 r. powód został przyjęty na Oddział Chirurgii Urazowej Państwowego Szpitala Klinicznego nr 1 Akademii Medycznej w L. W grudniu 1997 r. podjęto próbę poprawienia ukrwienia kończyny dolnej lewej wykonując bypass udowo-podkolanowy. W dniu 8 stycznia 1998 r., z powodu martwicy, dokonano w znieczuleniu zewnątrzoponowym amputacji niedokrwionych palców - paliczka dolnego palca I i II kończyny lewej dolnej. Celem ustalenia odłamów złamania stabilizatorem zewnętrznym, w dniu 15 stycznia 1998 r. wykonano zabieg operacyjny w znieczuleniu zewnątrzoponowym, zakładając stabilizator zewnętrzny na złamaną goleń lewą. Z uwagi na stwierdzoną w dniu 24 lutego 1998 r. postępującą martwicę przedstopia i niedokrwienie kończyny dolnej lewej przeprowadzono jej amputację w zakresie podudzia. Po upływie tygodnia od operacji powód został wypisany do domu. Obecnie porusza się przy pomocy protezy i o dwóch kulach. Pomimo przeprowadzonych zabiegów, powód wciąż odczuwa dolegliwości bólowe, ma kłopoty z zasypianiem, w związku z czym zmuszony jest zażywać leki przeciwbólowe i nasenne oraz pozostaje pod stałą opieką przychodni rejonowej. (...).
Na gruncie niniejszej sprawy odpowiedzialność Skarbu Państwa dotyczy nieprawidłowego prowadzenia procesu leczenia pacjenta M.S. przez lekarzy zatrudnionych w szpitalu w K., wskutek czego utracił on część lewej dolnej kończyny w wyniku amputacji oraz doznał szeregu związanych z tym cierpień, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. (...).
Kluczową kwestią dla ustalenia odpowiedzialności Skarbu Państwa w niniejszej sprawie jest stwierdzenie, czy działanie lekarzy kozienickiego szpitala było zawinione i czy pomiędzy obraną przez nich metodą leczenia a zaistniałym skutkiem w postaci amputacji nogi powoda istniał związek przyczynowo-skutkowy.
Zdaniem Sądu oba warunki zostały w niniejszej sprawie spełnione.
Jak wynika bowiem z opinii sporządzonej przez biegłych specjalistów z zakresu ortopedii, chirurgii i medycyny sądowej z Akademii Medycznej w Bydgoszczy Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej (...), lekarze kierujący przebiegiem leczenia powoda zastosowali rutynową metodę unieruchomienia złamanej kończyny poprzez założenie pełnego opatrunku gipsowego, nie rozpatrując możliwości zastosowania innych sposobów leczniczych. Nie obserwowali w należyty sposób zmian zachodzących w nodze, sugerujących narastające niedokrwienie. Nie budzi przy tym wątpliwości, iż od momentu przyjęcia M.S. na oddział ortopedyczny szpitala w K., zajmujący się nim lekarze mieli pełną świadomość, iż cierpi on na cukrzycę, a także zaburzenia ukrwienia dolnej kończyny lewej. Zapisy stwierdzające te schorzenia znajdują się bowiem w dokumentacji lekarskiej tamtejszego szpitala. Mając zatem wiedzę w powyższym zakresie, stosowali opatrunek gipsowy obejmujący cały obwód kończyny dolnej lewej, prowadzący do pogorszenia ukrwienia w następstwie ucisku gipsu (...). W szpitalu tym, być może z uwagi na istnienie cukrzycy, powód nie miał założonego gipsu pełnego, obejmującego lewą kończynę dolną, a do szpitala w K. został przyjęty z tzw. łuską gipsową. Jest to opatrunek gipsowy nie obejmujący całego obwodu kończyny, ale w sposób dostateczny stabilizujący odłamy kostne. W czasie przyjęcia do Szpitala w K. dokonano badania lekarskiego, a następnie na kończynę dolną lewą założono pełny opatrunek gipsowy stopowo-udowy. W czasie badania wstępnego ujawniono zaburzenia ukrwienia kończyny dolnej lewej, ale nienaturalne umieszczenie tej informacji w historii choroby, niejako "wciśnięcie" między wiersze opisu badania poszkodowanego, budzić może podejrzenie o późniejszym dokonaniu tego zapisu. (...).
Analiza historii choroby powoda prowadzi do wniosku, że stopień niedokrwienia stopy lewej narastał z czasokresem założenia opatrunku gipsowego, który był utrzymywany, pomimo stwierdzanej jednocześnie postępującej niedokrwistości, a następnie martwicy palców lewej stopy. Biegli jednoznacznie stwierdzili, iż w opisanym przypadku wskazana była rezygnacja z zakładania pełnego opatrunku gipsowego na rzecz ewentualnego założenia wyciągu szkieletowego lub stosowania unieruchomienia zewnętrznego, co też ostatecznie uczyniono podczas pobytu powoda w Akademii Medycznej w L. Taki rodzaj unieruchomienia kończyny nie prowadzi do dodatkowego niedokrwienia obwodowych części kończyn, które może występować przy opatrunku gipsowym, umożliwia również dokładne śledzenie stopnia ukrwienia kończyny, jak i pozwala ocenić stopień gojenia powstałych podczas złamania ran.(...).
Z omawianej opinii wynika jednoznacznie, iż lekarze zajmujący się powodem w szpitalu w K., w sposób opieszały rozpoznawali przyczynę postępującej martwicy palców i z niezrozumiałych w świetle wskazań wiedzy medycznej względów systematycznie unieruchamiali kończynę powoda kolejnymi opatrunkami gipsowymi, zwlekając jednocześnie z zasięgnięciem porady lekarza specjalisty z zakresu chorób naczyniowych. Na konsultację taką zdecydowano się dopiero po 43 dniach od powstania złamania. Z niezwykłym opóźnieniem również skierowano powoda na dalsze leczenie do kliniki w L., gdzie został przyjęty w dniu 24 listopada 1997 r. z objawami wyraźnego niedokrwienia stopy lewej oraz rozległą martwicą znacznej jej części.
Powtórzyć w tym miejscu należy, iż początkowe objawy niedokrwistości lewej kończyny powoda były stwierdzone przez lekarzy szpitala w K. już w kilka dni po przyjęciu go na oddział. Podjęte w lubelskiej klinice starania o uratowanie kończyny powoda zakończyły się niepowodzeniem z powodu braku zrostu kości podudzia, dołączających się zmian zapalnych kości, jak i rozległej martwicy części stopy. W konsekwencji doszło do amputacji lewej nogi M.S.
W świetle powyższych rozważań Sąd uznał, iż działanie lekarzy sprawujących opiekę medyczną nad powodem było zawinione i nosiło cechy niedbalstwa. Niewątpliwie bowiem zastosowali oni nieprawidłowy sposób leczenia powoda, rozmijający się ze wskazaniami wiedzy i sztuki lekarskiej, nie dokładając należytej staranności do wykonywanych obowiązków.
Sąd podzielił również stanowisko biegłych wyrażone w opinii, iż pomiędzy obraną przez lekarzy szpitala w K. metodą leczenia powoda, a amputacją podudzia, należy dopatrywać się związku przyczynowego. Z jednej bowiem strony istnieją przesłanki wskazujące na niewielki stopień niedokrwienia stopy lewej powoda bezpośrednio po wypadku i jego radykalny rozwój po założeniu opatrunku gipsowego, a z drugiej strony nastąpiła wyraźna poprawa, wprawdzie przejściowa, po założeniu przeszczepu omijającego w klinice akademickiej w L.
Dlatego też zdaniem Sądu zachodzą w niniejszej sprawie przesłanki uzasadniające odpowiedzialność Skarbu Państwa za działania podjęte przez lekarzy ze szpitala w K. (...).
Niewątpliwie na skutek amputacji nogi diametralnemu pogorszeniu uległa sytuacja życiowa, w tym materialna powoda. Został on zmuszony do zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej i obecnie utrzymuje się z 500-złotowej renty inwalidzkiej. Wciąż odczuwa dolegliwości bólowe związane z przebytymi zabiegami, a niewykluczone, iż grozi mu amputacja także drugiej kończyny dolnej. Powód wymaga stałej opieki osób drugich, gdyż nie jest w stanie samodzielnie prowadzić gospodarstwa domowego, ani nawet zadbać o higienę osobistą. W tym stanie rzeczy koniecznym będzie zatrudnienie przezeń osoby z odpowiednimi kwalifikacjami do sprawowania nad nim kompleksowej opieki pielęgniarskiej, a także w zakresie prowadzenia domu, robienia zakupów, porządkowania mieszkania itp., co niewątpliwie pociągnie za sobą istotne obciążenie finansowe. Powód porusza się o dwóch kulach. Proteza podudziowa stała, ze względu na brak prawidłowego dopasowania, nie spełnia oczekiwań powoda co do dynamiki ruchu. Przy chodzeniu powód odczuwa stopniowe narastanie bólu w zakresie podudzia prawego o charakterze chromania przestankowego. Ból zmniejsza się po zatrzymaniu i odpoczynku. M.S. ma znaczne trudności w samodzielnym poruszaniu się, a ze względu na zaawansowaną miażdżycę tętnic kończyn dolnych rokowanie jest poważne i należy rozważyć rezygnację z zaprotezowania na rzecz przystosowania powoda do wózka inwalidzkiego. Zaprotezowanie przy chorobie tętnic dolnych w każdym przypadku może skończyć się niepowodzeniem przy próbach chodzenia. Tak więc powód wymaga i będzie wymagał stałej opieki i pomocy w organizowaniu mu niezbędnych do życia warunków. (...).
Wobec powyższego zdaniem Sądu spełnione zostały przesłanki określone w powołanym przepisie kodeksu cywilnego, uzasadniające przyznanie powodowi odpowiedniej renty w kwocie 1.233 zł miesięcznie. (...).
Analiza poczynionych w niniejszej sprawie ustaleń prowadzi również do wniosku, iż rozmiary doznanej przez powoda krzywdy, będącej wynikiem wadliwego procesu leczenia, a w konsekwencji utraty nogi, uzasadnia przyznanie powodowi zadośćuczynienia pieniężnego. Niewątpliwie następstwem przebytych przez powoda zabiegów i amputacji nogi były dotkliwe dolegliwości bólowe, które utrzymują się do chwili obecnej. Podkreślić należy ponadto, iż utrata nogi spowodowała u powoda również ujemne przeżycia psychiczne. Przed wypadkiem prowadził on aktywny tryb życia, posiadał liczne grono znajomych, uczestniczył w imprezach turystycznych i spotkaniach towarzyskich. Wiódł również udane życie rodzinne. Po amputacji nogi został zmuszony do radykalnej zmiany trybu życia, utracił znajomych, rozstał się z żoną, nie potrafi pogodzić się z tym co się stało. W tym stanie rzeczy w ocenie Sądu, zachodzą przesłanki przemawiające za przyznaniem powodowi zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, określone w art. 444 i 445 § 1 k.c. Uwzględniając jej rozmiary, ogrom zarówno fizycznych, jak i psychicznych cierpień powoda, Sąd ustalił wysokość zadośćuczynienia na kwotę 100.000 złotych.
Zdaniem Sądu - jak wynika z opinii biegłego ortopedy traumatologa G. I. - w pełni prawdopodobne jest wystąpienie w przyszłości kolejnych negatywnych skutków zaniedbań lekarzy popełnionych w trakcie leczenia złamania kończyny dolnej powoda, dlatego też Sąd ustalił na przyszłość odpowiedzialność Skarbu Państwa - Wojewody Mazowieckiego za skutki przedmiotowego błędu medycznego - art. 189 k.p.c. (...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz