piątek, 10 stycznia 2014

Kilka różnych metod wykonania zabiegu


Wyrok

Sądu Apelacyjnego w Gdańsku

z dnia 26 lutego 2010 r.

I ACa 51/10

Jeżeli pacjent kwalifikuje się do leczenia (wykonania zabiegu operacyjnego) kilkoma różnymi metodami, to powinien zostać przez lekarza szczegółowo poinformowany o wszystkich konsekwencjach wynikających z zastosowania poszczególnych metod, w tym o stopniu i możliwym zakresie ryzyka powikłań tak, aby mógł w sposób w pełni świadomy uczestniczyć w wyborze najlepszej dla siebie metody.
Zaniechanie przez lekarza wskazanego wyżej obowiązku poinformowania pacjenta narusza dyspozycję art. 31 ustawy o zawodzie lekarza, jak również pozbawia pacjenta możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie leczenia, przez co standardowe wyrażenie zgody na wykonanie zabiegu jedną z możliwych metod nie ma charakteru zgody uświadomionej.
POSAG 2010/3/22-34
653696
Dz.U.2011.277.1634: art. 31

glosa częściowo krytyczna: Szczęsny-Jarzyna A. Glosa do wyroku s. apel. z dnia 26 lutego 2010 r., I ACa 51/10.
glosa: Surynt-Skorupa A. Glosa do wyroku s.apel. z dnia 26 lutego 2010 r., I ACa 51/10.


Skład orzekający

Skład orzekający: SSA Maryla Domel-Jasińska (przewodniczący, sprawozdawca), SSA Teresa Sobolewska, SSA Barbara Lewandowska.

Uzasadnienie faktyczne

Powódka T. K. domagała się zasądzenia na swoją rzecz od pozwanego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej - U. w G. kwoty 80.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu i kosztami procesu.
Z uzasadnienia pozwu wynikało, że dochodzi zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Po leczeniu przeciwnowotworowym, w trakcie którego amputowano jej pierś, powódka zdecydowała się na rekonstrukcję piersi w placówce medycznej pozwanego. Początkowo zakwalifikowano ją do wszczepienia implantu, a później zasugerowano przeprowadzenie rekonstrukcji piersi metodą TRAM. Powódka, co prawda wyraziła zgodę na wykonanie zabiegu metodą TRAM, jednak nie została przed zabiegiem poinformowana o ryzyku wystąpienia rozlicznych powikłań, m.in. martwicy tkanek i przepukliny, jak również o tym, że metoda ta wiąże się zawsze z szeroką blizną na brzuchu. Zabieg rekonstrukcji piersi powódki, wykonany u pozwanego metodą TRAM nie udał się, co skutkowało jej zeszpeceniem w płaszczyźnie piersi i brzucha, jak również traumatycznymi doznaniami w sferze psychicznej. Powódka wywodziła, że gdyby została należycie poinformowana o możliwych niekorzystnych konsekwencjach zabiegu metodą TRAM, to nie wyraziłaby zgody na wykonanie tego zabiegu.
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa wskazując, że po wykonaniu u powódki w dniu 14 lipca 2005 r. głównego zabiegu rekonstrukcji piersi i w dniu 17 sierpnia 2005 r. kolejnego zabiegu usunięcia martwicy tkanek, powódka z własnej woli przerwała leczenie. Tymczasem leczenie to wymagało wykonania kolejnych zabiegów dla prawidłowego zrekonstruowania piersi. Nadto pozwany stwierdził, że w trakcie zabiegu metodą TRAM nie popełniono żadnego błędu w sztuce medycznej.
Na wniosek pozwanego o toczącym się postępowaniu został zawiadomiony P. S.A. w W., który przystąpił do sporu w charakterze interwenienta ubocznego po stronie pozwanej i wniósł o oddalenie powództwa, popierając stanowisko pozwanego wyrażone w odpowiedzi na pozew.
Sąd Okręgowy w G. wyrokiem z dnia 5 października 2009 r. zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 80.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 8 lutego 2007 r. do dnia zapłaty, oddalił powództwo w pozostałej części i rozstrzygnął, że koszty postępowania ponosi pozwany.
Powyższe rozstrzygnięcie Sąd I instancji oparł na następujących ustaleniach faktycznych i rozważaniach prawnych. W dniu 18 grudnia 2003 r. wykonano u powódki w Klinice Chirurgii Onkologicznej A. w G. zabieg amputacji lewej piersi z powodu nowotworu złośliwego. W 2004 r. powódka poddała się chemioterapii, przy czym przyjęła półtora cyklu chemii z zaplanowanych początkowo sześciu cyklów, gdyż wyniki pooperacyjne były dobre. Powódkę zakwalifikowano do rekonstrukcji piersi metoda Beckera, polegającą na wszczepieniu protezy-implantu z tworzyw sztucznych. Kwalifikacji powódki do tego zabiegu dokonała dr M. H., która uznała, że metoda Beckera będzie dla niej najodpowiedniejsza, gdyż nie doszło u niej do zaniku mięśnia piersiowego, a nadto metoda ta, w ocenie kwalifikującego lekarza, jest mniej traumatyczna dla pacjentki. Dodatkowe badania powódki, w związku z planowanym zabiegiem rekonstrukcji piersi metodą Beckera, wykonał lekarz J. G. On też dokonał obmiarów i sporządził imienne zamówienie implanta dla powódki.
W dniu 7 lipca 2005 r. powódka, za namową koleżanki, udała się na wizytę prywatną do prof. J. J. - kierownika Kliniki Chirurgii Plastycznej A. w G. Wizyta ta odbyła się w Centrum Zdrowia S. w G. Powódka chciała porozmawiać z szefem Kliniki o czekającym ją zabiegu, prosić o zapewnienie dobrego operatora i należytą opiekę w szpitalu. J. J. przedstawił powódce możliwość wykonania zabiegu rekonstrukcji piersi metodą TRAM. Twierdził, że metoda ta będzie dla powódki lepsza, gdyż z jednej strony pozwoli na zrekonstruowanie piersi za pomocą płata skórno-mięśniowego, pobranego z powłok własnego brzucha, z drugiej zaś strony umożliwi lepsze wymodelowanie brzucha. Lekarz przedstawił powódce wyłącznie zalety metody TRAM, nie uprzedzając jej o możliwych powikłaniach pooperacyjnych, a zwłaszcza o tym, że ryzyko wystąpienia tych powikłań jest dość duże. Powódka nie otrzymała również żadnych pisemnych informacji na temat metody TRAM, ani nie wskazano jej na przeciwwskazania do wykonania zabiegu metodą Beckera.
W dniu 14 lipca 2005 r. został wykonany u powódki w pozwanym szpitalu zabieg rekonstrukcji lewej piersi metodą TRAM. Operatorem był prof. J. J. Powódka po zabiegu przebywała w szpitalu do dnia 22 lipca 2005 r., później zaś przychodziła tam na zmianę opatrunku. Pierś się nie goiła, wystąpiły powikłania w postaci niedokrwienia brzeżnych części płata. W dniu 17 sierpnia 2005 r. przeprowadzono u powódki, w placówce pozwanego, chirurgiczne wycięcie części martwicy płata skórno-mięśniowego.
Po obu wskazanych wyżej zabiegach powódka czuła rozpacz i załamanie, przyjmowała środki uspokajające. Stan psychiczny powódki, w ocenie jej najbliższych, był dużo gorszy po tych zabiegach aniżeli po zabiegu amputacji piersi. Również fizycznie powódka czuła się źle. Z powodu fatalnego stanu psychicznego powódka, za namową rodziny, wyjechała do krewnych za granicę.
Operacja rekonstrukcji piersi metodą TRAM u powódki została przeprowadzona prawidłowo i zgodnie z zasadami sztuki medycznej, co zostało potwierdzone w opinii Kliniki Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł. Powikłanie w postaci niedokrwienia brzeżnych części płata przeniesionego z odległej okolicy ciała (brzucha) zdarza się często. Powikłanie to skutkuje wycięciem martwych tkanek, a w konsekwencji zmniejszeniem masy płata i wypukłości rekonstruowanej piersi oraz nowymi, coraz szerszymi bliznami skórnymi. Blizny na brzuchu, po pobraniu płata skórno-mięśniowego, są zawsze widoczne, nawet po korekcie chirurgicznej i stanowią cenę za odtworzenie piersi tkankami własnymi pacjentki. Metoda TRAM jest powszechnie uznawana i daje dobre wyniki estetyczne, jednak jest obarczona ryzykiem niepowodzenia w 30% przypadków. U powódki rekonstrukcja piersi metodą TRAM nie powiodła się, zaś przyczyną tego niepowodzenia nie były błędy w sztuce medycznej lecz częściowe niedokrwienie płata skórno-mięśniowego, przeniesionego z brzucha na klatkę piersiową. Powikłanie to występuje u 1/3 osób poddanych zabiegom tego typu.
W toku procesu wykonano u powódki rekonstrukcję piersi metodą Beckera w Klinice Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł. W ocenie Sądu I instancji powództwo było zasadne. Z przeprowadzonych w sprawie dowodów wynikało, że lekarz, który przeprowadził u powódki zabieg rekonstrukcji piersi metodą TRAM, nie udzielił jej wyczerpujących informacji o ryzyku wystąpienia powikłań w postaci martwicy tkanek, konieczności wykonania w takim przypadku dalszych zabiegów, jak również o możliwości wystąpienia przepukliny i o tym, że na brzuchu zawsze powstanie duża i szpecąca blizna. W sytuacji, gdy ryzyko niepowodzenia rekonstrukcji metodą TRAM wynosi 30%, lekarz miał obowiązek uświadomić to pacjentce.
Sąd Okręgowy uznał za niewiarygodne twierdzenia świadka J. J., że powódka otrzymała broszurę zawierającą niezbędne informacje na temat metody TRAM, w tym również na temat możliwości i rodzaju powikłań pooperacyjnych. Również nie były wiarygodne, w ocenie Sądu, zeznania tego świadka, wskazujące na zanik mięśnia piersiowego u powódki, uzasadniający przekwalifikowanie jej z rekonstrukcji piersi metodą Beckera na rekonstrukcję metodą TRAM, skoro ostatecznie w toku procesu powódka została poddana zabiegowi metodą Beckera.
Powódka wyrażając zgodę na wykonanie zabiegu rekonstrukcji piersi metodą TRAM nie była świadoma ani możliwości wystąpienia niepowodzenia tego zabiegu, ani też rozmiarów ryzyka.
Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, iż warunkiem legalności działania lekarza jest zgoda pacjenta odpowiednio poinformowanego, którą w doktrynie nazywa się zgodą uświadomioną. Na lekarzu spoczywa obowiązek wyjaśnienia pacjentowi konsekwencji zabiegu operacyjnego i takiego zapoznania pacjenta ze stanem jego zdrowia oraz ewentualnymi następstwami zabiegu, aby pacjent podjął w pełni świadomą i wyważoną decyzję o wyrażeniu zgody na ten zabieg. Powołując się na poglądy SN, wyrażone w wyrokach tego Sądu z dnia 14 czerwca 1983 r., IV CR 150/83 i z dnia 23 listopada 2007 r. sygn. akt IV CSK 240/07, Sąd I instancji wskazał, iż zdrowie człowieka zostało zaliczone do jego dóbr osobistych i poza szczególnymi wypadkami (braku świadomości pacjenta i bezpośredniego zagrożenia jego życia) pacjent powinien być zapoznany z metodami leczenia, w tym z rozmiarami ryzyka niepowodzenia leczenia, tak aby mógł podjąć świadomą decyzję w tym zakresie, tj. na co się godzi i czego może się spodziewać.
W ocenie Sądu Okręgowego powódka nie uzyskała od lekarza, który zakwalifikował ją do wykonania zabiegu metodą TRAM, informacji o ryzyku niepowodzenia tego zabiegu. Z jednej strony zachowanie lekarza - pracownika pozwanego było obiektywnie nieprawidłowe, gdyż naruszyło normy powszechnie obowiązujące, z drugiej natomiast strony wystąpiła również subiektywna wadliwość jego postępowania, polegająca na podjęciu i wykonaniu niewłaściwej decyzji.
W związku z tym należało się powódce zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, na podstawie art. 445 k.c. Powódka bez wątpienia doznała szkody niemajątkowej w postaci krzywdy, mierzonej rozmiarami i długotrwałością cierpień powódki, zarówno fizycznych jak i psychicznych oraz koniecznością poddania się ponownej operacji. Szczególnie dotkliwe dla powódki było to, że po traumatycznych przeżyciach, związanych z nowotworem piersi i jego leczeniem, liczyła na fachową pomoc w zakresie rekonstrukcji piersi, a jej oczekiwania i zaufanie zastały zawiedzione. Według Sądu I instancji kwota 80.000 zł, zasądzona tytułem zadośćuczynienia, pozwoli powódce zrekompensować krzywdę, której doznała w związku z zabiegiem i jego następstwami. Jako podstawę prawną rozstrzygnięcia Sąd Okręgowy wskazał art. 415 k.c. w zw. z art. 445 k.c. i art. 444 § 1 k.c. Podał także, że odsetki ustawowe od zasądzonego zadośćuczynienia należą się powódce na mocy art. 481 § 1 i 2 k.c. od dnia 8 lutego 2007 r., tj. od daty wezwania pozwanego do zapłaty (doręczenie odpisu pozwu), zaś dalej idące roszczenie odsetkowe podlegało oddaleniu.
Wyrok zaskarżył apelacją pozwany.

Uzasadnienie prawne

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja pozwanego zasługiwała na uwzględnienie jedynie w zakresie zgłoszonego z ostrożności procesowej zarzutu zasądzenia zbyt wysokiej i niewspółmiernej do rozmiarów ustalonej krzywdy kwoty zadośćuczynienia, w pozostałym zaś zakresie zarzuty i wnioski apelacji nie były zasadne.
Na wstępie wypada wyraźnie podkreślić, że rozpoznawana sprawa nie dotyczyła odpowiedzialności pozwanego za błąd w sztuce lekarskiej, gdyż postępowanie dowodowe wykazało, a zwłaszcza opinie Kliniki Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł., że podczas wykonywania zabiegu rekonstrukcji piersi u powódki metodą TRAM nie popełniono żadnego błędu w sztuce lekarskiej. Co więcej, błędu nie popełniono także na etapie diagnozowania powódki i kwalifikowania jej do zabiegu rekonstrukcji piersi. Początkowo powódkę zakwalifikowano do rekonstrukcji piersi metodą Beckera, tj. do wszczepienia implantu, co potwierdzili świadkowie J. G. i M. H. Wskazani świadkowie zeznali, że nie stwierdzili u powódki, w dacie dokonywania badań i kwalifikacji, zaniku mięśnia piersiowego, który stanowiłby przeciwwskazanie do wykonania rekonstrukcji piersi metodą Beckera.
Świadek M. H. wskazała, iż zanik mięśnia jest widoczny gołym okiem i może wystąpić po upływie ponad roku od amputacji piersi. Jeżeli mięsień zaniknął, to już się nie odtworzy i osoba z zanikiem mięśnia może być operowana jedynie metodą TRAM.
W tej sytuacji należało uznać, że rekonstrukcja piersi u powódki mogła zostać dokonana zarówno metodą Beckera jak i metodą TRAM. Gdyby rzeczywiście istniały przeszkody do zastosowania metody Beckera, to nie odbyłaby się rekonstrukcja piersi u powódki tą metodą w toku niniejszego procesu. Niezależnie zatem od tego, kiedy i w jaki sposób został uzupełniony wpis z dnia 7 lipca 2005 r. w karcie choroby powódki, założonej w Centrum Zdrowia S., treść tego wpisu nie miała znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.
Jeżeli powódka kwalifikowała się do rekonstrukcji piersi zarówno metodą Beckera, jak i metodą TRAM, to winna była zostać szczegółowo poinformowana o wszystkich konsekwencjach wynikających z zastosowania konkretnej metody, w tym o stopniu i zakresie ryzyka powikłań, tak aby mogła w sposób w pełni świadomy uczestniczyć w wyborze najlepszej dla siebie metody. Tymczasem z zeznań świadka M. H. wynikało, iż świadek ten co prawda rozważała różne metody rekonstrukcji piersi w przypadku powódki i wybrała dla niej optymalną metodę, tj. metodę Beckera, jako mniej traumatyczną i niosącą z sobą mniejsze ryzyko powikłań, jednak z zeznań tych nie wynikało, aby powódka była szczegółowo informowana przez lekarza kwalifikującego o różnych metodach rekonstrukcji i aby miała swój udział w podjęciu decyzji o wyborze metody. Ze stwierdzenia świadka M. H.: "ja pewnie rozmawiałam z pacjentką na temat różnych metod, ale najszerzej omawiam te, którą wybieram dla pacjentki" nie sposób wyprowadzić wniosku na jaki wskazał pozwany w apelacji, tj. wniosku o takim poinformowaniu powódki o rożnych metodach rekonstrukcji, które pozwoliłyby na podjęcie przez nią w pełni uświadomionej decyzji o wyborze metody.
Z kolei z zeznań świadka J. J. wynikało, że zmiana sposobu rekonstrukcji piersi u powódki z metody Beckera na metodę TRAM wynikała z tego, "że chcieliśmy zaoferować lepsze rozwiązanie. Robimy teraz więcej zabiegów z tkanek własnych. Jest też taka tendencja na świecie". Podczas zeznań na rozprawie w dniu 28 maja 2007 r. świadek J. J. nie twierdził, że rozważał możliwość wykonania u powódki rekonstrukcji piersi inną metodą aniżeli metodą TRAM i nie wskazywał na to, aby istniały przeszkody anatomiczne do wykonania u niej rekonstrukcji piersi metodą Beckera. W tej sytuacji Sąd Okręgowy słusznie uznał, że późniejsze uzupełniające zeznania świadka J. J. wskazują na prawdopodobne wystąpienie u powódki zaniku mięśnia piersiowego, stanowiącego przeszkodę do wszczepienia implantu, nie zasługiwały na wiarę. Również zestawienie zeznań uzupełniających tego świadka, sugerujących lepsze wyniki rekonstrukcji uzyskiwane metodą TRAM i większe powikłania przy zastosowaniu innej metody rekonstrukcji, z zeznaniami świadka M.H., wskazującymi na mniejsze ryzyko powikłań przy zastosowaniu metody Beckera, pozwala na uznanie, że św. J. J. w swojej praktyce lekarskiej preferował metodę TRAM ("Pacjentka mogła powiedzieć, że chce mieć zabieg metodą tradycyjną, ale ja mogę powiedzieć, że to nie u mnie. W 30-40% wypadków nie zgadzamy się na to czego żąda chora (...) To nie chora będzie decydować o technice operacyjnej"), natomiast świadek M. H. preferowała metodę Beckera ("Metoda TRAM to zabieg długotrwały, pacjent jest wyłączony z życia długo, to nie jest obojętne dla pacjenta. Większe powikłania są po leczeniu płatowym własnymi tkankami").
Trafnie uznał Sąd Okręgowy, iż pozwany nie wykazał, aby powódka przed podpisaniem formalnej zgody na wykonanie zabiegu metodą TRAM została przez zatrudnionych u niego lekarzy należycie poinformowana o ryzyku wystąpienia rozmaitych powikłań, w tym o możliwości wystąpienia martwicy tkanek i przepukliny, jak również konieczności wykonania w takich przypadkach dalszych zabiegów korekcyjnych, nie dających się precyzyjnie ustalić co do ich liczby i czasu przeprowadzenia. Nadto nie poinformowano powódki, że swoistą "ceną" metody TRAM jest zawsze rozległa blizna na brzuchu oraz inne blizny w miejscu przeszczepu płata skórno-mięśniowego.
Zasadnie Sąd Okręgowy nie uznał wiarygodności zeznań świadka J. J., że powódka otrzymała broszurę informującą ją o metodzie TRAM. Broszury tej pozwany nie złożył do akt sprawy i brak było przesłanek do przyjęcia, że broszura taka istnieje, a co więcej, że została pozwanej wręczona. Stwierdzić wypada, że ewentualne wręczenie broszury nie zwalnia lekarza od udzielenia pacjentowi przystępnej informacji - nie tylko o sposobie leczenia ale również o jego skutkach, w tym możliwości wystąpienia powikłań. Również nie zasługiwały na wiarę zeznania świadka J. J., w ich części uzupełniającej, wskazujące na informowanie powódki przed zabiegiem o najczęstszych powikłaniach, dokonane przez operatora, asystenta i anestezjologa, skoro zeznania te nie zostały poparte innymi dowodami; zapisami w dokumentacji medycznej ani też potwierdzającymi zeznaniami asystenta lub anestezjologa. Sąd Okręgowy trafnie powołał się na pogląd SN, wyrażony w uzasadnieniu wyroku z dnia 23 listopada 2007 r., IV CSK 240/07, według którego warunkiem legalności działania lekarza jest zgoda pacjenta odpowiednio poinformowanego, czyli zgoda uświadomiona, poinformowana lub objaśniona. Zgodnie z art. 31 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz.U. z 1997 r. Nr 28, poz. 152 ze zm.) lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi przystępnej informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. O obowiązku udzielania pacjentowi informacji jest również mowa w art. 19 ust. 1 pkt 2 i art. 18 ust. 3 pkt 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej. Sąd Najwyższy wskazał, że spoczywający na lekarzu obowiązek wyjaśnienia pacjentowi konsekwencji zabiegu operacyjnego ma na celu także zapoznanie pacjenta ze stanem jego zdrowia i następstwami zabiegu, aby pacjent podejmował decyzje o wyrażeniu zgody na ten zabieg z pełną świadomością, na co się godzi i czego może się spodziewać. Zakres udzielanych pacjentowi informacji musi być uzależniony od rodzaju zabiegu. Zakres ten sięga najdalej w przypadku zabiegów przeprowadzonych w celach estetycznych, natomiast w sytuacji, w której zachodzi bezwzględną konieczność operacji, lekarz powinien wyjaśnić pacjentowi tylko cel i rodzaj zabiegu oraz zwykłe jego następstwa, nie musi zapoznawać go z nietypowymi następstwami, nieobjętymi normalnym ryzykiem podejmowanego zabiegu.
Wskazane powyżej przepisy powołanych ustaw zostały w rozpoznawanej sprawie przez lekarza-pracownika pozwanego naruszone, co stanowiło o bezprawności działania pozwanego względem powódki. W sytuacji powódki, która mogła mieć wykonaną rekonstrukcję piersi zarówno metodą Beckera, jak i metodą TRAM uświadomienie przez lekarza powódce wszystkich "za i przeciw" jednej i drugiej metody było obowiązkiem lekarza. Obowiązek ten nie został spełniony, przez co powódka została pozbawiona możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie leczenia, zaś brak informacji o zakresie i stopniu ryzyka wystąpienia powikłań skutkował wyrażeniem przez powódkę zgody na zabieg metodą TRAM, która nie miała charakteru zgody uświadomionej.
Powoływanie się zatem przez pozwanego w apelacji na pisemną standardową zgodę powódki na wykonanie zabiegu metodą TRAM nie mogło odnieść zamierzonego skutku zwłaszcza, że treść zgody, zawarta w historii choroby nie wskazuje na poinformowanie powódki o jakimkolwiek ryzyku powikłań. Z kolei powódka nigdy nie twierdziła, wbrew zarzutowi skarżącego, że sądziła, iż każda operacja udaje się w 100%.
Stwierdzenie braku legalności działania lekarza, w zakresie obowiązku prawidłowego informowania powódki wynikającego z art. 31 ustawy o zawodzie lekarza, implikowało przypisaniem pozwanemu odpowiedzialności za wyrządzoną powódce krzywdę, w oparciu o przepisy art. 415 k.c. oraz art. 445 § 1 k.c. i art. 444 § 1 k.c., których Sąd Okręgowy nie naruszył.
Powódka bez wątpienia doznała krzywdy, szkody niematerialnej, której nie da się precyzyjnie określić. Nie jest natomiast trudno wyobrazić sobie negatywne uczucia kobiety, w tym załamanie i cierpienia psychiczne, po nieudanej operacji, której skutki obrazowała dokumentacja fotograficzna. Cierpienia i poczucie krzywdy nie musiały skutkować poszukiwaniem pomocy w specjalistycznych placówkach medycznych, gdyż są one niewątpliwe i niewymierne. W tym zakresie zasadnie, oceniając stan powódki po operacji, Sąd I instancji dał wiarę zeznaniom osób bliskich i przyjaciół powódki, którzy twierdzili, że powódka doznała załamania psychicznego, że bardzo cierpiała i pozostawała w niepewności co do dalszych możliwości rekonstrukcji piersi. Nie zostało bowiem wykazane, wbrew twierdzeniom zawartym w odpowiedzi na pozew, że powódka przerwała z własnej woli leczenie u pozwanego mające polegać na wykonaniu dalszych zabiegów rekonstrukcji piersi. Świadek A. A. próbowała skontaktować się telefonicznie z powódką jedynie w celu przeprowadzenia badań ankietowych, potrzebnych jej do opracowania rozprawy doktorskiej, a nie w celu proponowania dalszego leczenia, zaś twierdzenia świadka J. J., że gdyby powódka wypełniła ankietę, to by jej zaproponowano dalsze leczenie, nie zmienia stanu rzeczy, iż powódka po niepowodzeniu zabiegu i usunięciu martwicy tkanek, odczuwała strach i niepewność, w których nie uzyskała żadnej pomocy od pozwanego. Nie zmienia również oceny stanu cierpień powódki, wywołanych powikłaniami po zabiegu okoliczność, iż powikłania te zbiegły się w czasie ze śmiercią ojca powódki. Na wiarę zasługiwały zeznania powódki, że gdyby została należycie poinformowana o możliwości wystąpienia powikłań pooperacyjnych, ich rozmiarze i rodzajach, a zwłaszcza o martwicy tkanek i konieczności wykonywania dalszych zabiegów korekcyjnych, to nie wyraziłaby zgody na wykonanie zabiegu metodą TRAM. Nie bez znaczenia jest też powstanie, przy zastosowaniu tej metody, rozległej blizny na brzuchu oraz możliwości wystąpienia przepukliny, nawet po kilku latach. Poczucie zeszpecenia z powodu blizny i życie z obawą powstania przepukliny stanowią również elementy krzywdy, której doznała powódka i która dla przyznania zadośćuczynienia nie musi być mierzona procentowym trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.
Nie został w związku z powyższym naruszony art. 6 k.c., gdyż z okoliczności sprawy wynikało ponad wszelką wątpliwość, że powódka doznała krzywdy na skutek braku należytego poinformowania jej przez lekarza o możliwych konsekwencjach zabiegu, a przez to pozbawiono jej możliwości współdecydowania o sposobie leczenia.
Nie były zasadne zarzuty odnoszące się do naruszenia prawa procesowego. I tak uzasadnienie zaskarżonego wyroku, wbrew zarzutowi apelującego, spełnia wymagania art. 328 § 2 k.p.c., gdyż zawiera zarówno ustalenia faktyczne jak i podstawę prawną rozstrzygnięcia. Przy ocenie zeznań świadka J. J. Sąd Okręgowy nie przekroczył granic swobodnej ich oceny (art. 233 k.p.c.), gdyż przedstawiona przez niego ocena zeznań tego świadka wynikała z ich zestawienia z innymi dowodami, w tym z zeznaniami świadków i opinią biegłego. Ustalenie co do ewentualnego późniejszego uzupełnienia dokumentacji medycznej powódki przez świadka J. J., o zapis dotyczący wskazań anatomicznych do zabiegu wybraną metodą, nie było pozbawione podstaw, z uwagi na to, iż świadek ten w swoich pierwszych zeznaniach nie twierdził, iż wybrał metodę TRAM z uwagi na warunki anatomiczne powódki (zanik mięśnia piersiowego) lecz ze względu na to, że metoda TRAM była w jego ocenie metodą lepszą od metody Beckera. Z kolei w sytuacji, gdy u powódki można było zastosować obie metody, zapis w historii choroby, uczyniony innym kolorem długopisu, nie miał dla rozstrzygnięcia sprawy istotnego znaczenia.
Nie były również zasadne, w związku z powyższymi uwagami, zarzuty naruszenia art. 233 k.p.c. w zw. z art. 232 k.p.c. i art. 278 k.p.c., skoro świadek J. J. słuchany po raz pierwszy nie twierdził, że istniały u powódki anatomiczne przeszkody do wykonania zabiegu metoda Beckera, lecz podkreślił, że zaproponował powódce lepsze rozwiązanie, a ostatecznie powódka poddała się w trakcie procesu zabiegowi rekonstrukcji piersi metodą Beckera w placówce medycznej w Ł.
Nie mógł znaleźć uznania zarzut naruszenia art. 217 § 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. przez bezpodstawne oddalenie wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z kolejnych uzupełniających zeznań świadka J. J. Należy bowiem przypomnieć, że pozwany w trybie art. 162 k.p.c. nie zgłosił przed Sądem I instancji zarzutu naruszenia tych przepisów postępowania, co skutkuje bezpowrotną utratą tego zarzutu w dalszym toku postępowania, w tym także w postępowaniu wywołanym zażaleniem, apelacją i skargą kasacyjną.
Sąd Okręgowy nie dokonał również w rozpoznawanej sprawie ustaleń błędnych i sprzecznych z zebranym materiałem dowodowym, co zostało wyjaśnione we wcześniejszych fragmentach niniejszego uzasadnienia.
Sąd Apelacyjny uznał, w okolicznościach sprawy, że na uwzględnienie zasługiwał zarzut zasądzenia zadośćuczynienia w kwocie nadmiernej w stosunku do rozmiarów krzywdy doznanej przez powódkę. Zgodzić należy się z Sądem Okręgowym, że użyte w art. 445 § 1 k.c. pojęcie "sumy odpowiedniej" ma charakter niedookreślony, jak również, że zadośćuczynienie nie może był wyłącznie symboliczne, lecz powinno mieć wartość odczuwalną ekonomicznie. Zważywszy na fakt, że rozstrój zdrowia psychicznego powódki, związany z negatywnymi uczuciami, wywołanymi niepowodzeniem operacji, brakiem poczucia bezpieczeństwa i niepewnością co do rokowań rekonstrukcji piersi na przyszłość, ostatecznie nie skutkował trwałym uszczerbkiem na zdrowiu powódki, zasądzona przez Sąd Okręgowy kwota 80.000 zł jest, w ocenie Sądu Apelacyjnego, niewspółmierna do doznanej przez powódkę krzywdy. Adekwatną kwotą zadośćuczynienia jest kwota o połowę niższa, tj. kwota 40.000 zł.
W związku z powyższym należało zaskarżony wyrok zmienić w oparciu o art. 386 § 1 k.p.c., obniżając zasądzoną w jego punkcie I kwotę zadośćuczynienia do kwoty 40.000 zł. Apelacja w pozostałej części, jako niezasadna, podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. Na mocy art. 100 k.p.c. koszty postępowania apelacyjnego między stronami zostały wzajemnie zniesione.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz