Wyrok
Sądu Apelacyjnego w
Gdańsku
z dnia 26 lutego 2010
r.
I ACa 51/10
Jeżeli
pacjent kwalifikuje się do leczenia (wykonania zabiegu operacyjnego) kilkoma
różnymi metodami, to powinien zostać przez lekarza szczegółowo poinformowany o
wszystkich konsekwencjach wynikających z zastosowania poszczególnych metod, w
tym o stopniu i możliwym zakresie ryzyka powikłań tak, aby mógł w sposób w
pełni świadomy uczestniczyć w wyborze najlepszej dla siebie metody.
Zaniechanie
przez lekarza wskazanego wyżej obowiązku poinformowania pacjenta narusza
dyspozycję art. 31 ustawy o zawodzie lekarza, jak również pozbawia pacjenta
możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie leczenia, przez co standardowe
wyrażenie zgody na wykonanie zabiegu jedną z możliwych metod nie ma charakteru
zgody uświadomionej.
POSAG 2010/3/22-34
653696
Dz.U.2011.277.1634: art. 31
glosa częściowo krytyczna:
Szczęsny-Jarzyna A. Glosa do wyroku s. apel. z dnia 26 lutego 2010 r., I ACa
51/10.
glosa: Surynt-Skorupa A. Glosa do
wyroku s.apel. z dnia 26 lutego 2010 r., I ACa 51/10.
Skład orzekający
Skład
orzekający: SSA Maryla Domel-Jasińska (przewodniczący, sprawozdawca), SSA
Teresa Sobolewska, SSA Barbara Lewandowska.
Uzasadnienie faktyczne
Powódka T. K.
domagała się zasądzenia na swoją rzecz od pozwanego Samodzielnego Publicznego
Zakładu Opieki Zdrowotnej - U. w G. kwoty 80.000 zł z ustawowymi odsetkami od
dnia wniesienia pozwu i kosztami procesu.
Z
uzasadnienia pozwu wynikało, że dochodzi zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
Po leczeniu przeciwnowotworowym, w trakcie którego amputowano jej pierś,
powódka zdecydowała się na rekonstrukcję piersi w placówce medycznej pozwanego.
Początkowo zakwalifikowano ją do wszczepienia implantu, a później zasugerowano
przeprowadzenie rekonstrukcji piersi metodą TRAM. Powódka, co prawda wyraziła
zgodę na wykonanie zabiegu metodą TRAM, jednak nie została przed zabiegiem
poinformowana o ryzyku wystąpienia rozlicznych powikłań, m.in. martwicy tkanek
i przepukliny, jak również o tym, że metoda ta wiąże się zawsze z szeroką
blizną na brzuchu. Zabieg rekonstrukcji piersi powódki, wykonany u pozwanego
metodą TRAM nie udał się, co skutkowało jej zeszpeceniem w płaszczyźnie piersi
i brzucha, jak również traumatycznymi doznaniami w sferze psychicznej. Powódka
wywodziła, że gdyby została należycie poinformowana o możliwych niekorzystnych
konsekwencjach zabiegu metodą TRAM, to nie wyraziłaby zgody na wykonanie tego
zabiegu.
Pozwany
wniósł o oddalenie powództwa wskazując, że po wykonaniu u powódki w dniu 14
lipca 2005 r. głównego zabiegu rekonstrukcji piersi i w dniu 17 sierpnia 2005
r. kolejnego zabiegu usunięcia martwicy tkanek, powódka z własnej woli
przerwała leczenie. Tymczasem leczenie to wymagało wykonania kolejnych zabiegów
dla prawidłowego zrekonstruowania piersi. Nadto pozwany stwierdził, że w
trakcie zabiegu metodą TRAM nie popełniono żadnego błędu w sztuce medycznej.
Na wniosek
pozwanego o toczącym się postępowaniu został zawiadomiony P. S.A. w W., który
przystąpił do sporu w charakterze interwenienta ubocznego po stronie pozwanej i
wniósł o oddalenie powództwa, popierając stanowisko pozwanego wyrażone w
odpowiedzi na pozew.
Sąd Okręgowy
w G. wyrokiem z dnia 5 października 2009 r. zasądził od pozwanego na rzecz
powódki kwotę 80.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 8 lutego 2007 r. do dnia
zapłaty, oddalił powództwo w pozostałej części i rozstrzygnął, że koszty
postępowania ponosi pozwany.
Powyższe
rozstrzygnięcie Sąd I instancji oparł na następujących ustaleniach faktycznych
i rozważaniach prawnych. W dniu 18 grudnia 2003 r. wykonano u powódki w Klinice
Chirurgii Onkologicznej A. w G. zabieg amputacji lewej piersi z powodu
nowotworu złośliwego. W 2004 r. powódka poddała się chemioterapii, przy czym
przyjęła półtora cyklu chemii z zaplanowanych początkowo sześciu cyklów, gdyż
wyniki pooperacyjne były dobre. Powódkę zakwalifikowano do rekonstrukcji piersi
metoda Beckera, polegającą na wszczepieniu protezy-implantu z tworzyw
sztucznych. Kwalifikacji powódki do tego zabiegu dokonała dr M. H., która
uznała, że metoda Beckera będzie dla niej najodpowiedniejsza, gdyż nie doszło u
niej do zaniku mięśnia piersiowego, a nadto metoda ta, w ocenie kwalifikującego
lekarza, jest mniej traumatyczna dla pacjentki. Dodatkowe badania powódki, w
związku z planowanym zabiegiem rekonstrukcji piersi metodą Beckera, wykonał
lekarz J. G. On też dokonał obmiarów i sporządził imienne zamówienie implanta
dla powódki.
W dniu 7
lipca 2005 r. powódka, za namową koleżanki, udała się na wizytę prywatną do
prof. J. J. - kierownika Kliniki Chirurgii Plastycznej A. w G. Wizyta ta odbyła
się w Centrum Zdrowia S. w G. Powódka chciała porozmawiać z szefem Kliniki o
czekającym ją zabiegu, prosić o zapewnienie dobrego operatora i należytą opiekę
w szpitalu. J. J. przedstawił powódce możliwość wykonania zabiegu rekonstrukcji
piersi metodą TRAM. Twierdził, że metoda ta będzie dla powódki lepsza, gdyż z
jednej strony pozwoli na zrekonstruowanie piersi za pomocą płata
skórno-mięśniowego, pobranego z powłok własnego brzucha, z drugiej zaś strony
umożliwi lepsze wymodelowanie brzucha. Lekarz przedstawił powódce wyłącznie
zalety metody TRAM, nie uprzedzając jej o możliwych powikłaniach
pooperacyjnych, a zwłaszcza o tym, że ryzyko wystąpienia tych powikłań jest
dość duże. Powódka nie otrzymała również żadnych pisemnych informacji na temat
metody TRAM, ani nie wskazano jej na przeciwwskazania do wykonania zabiegu
metodą Beckera.
W dniu 14
lipca 2005 r. został wykonany u powódki w pozwanym szpitalu zabieg
rekonstrukcji lewej piersi metodą TRAM. Operatorem był prof. J. J. Powódka po
zabiegu przebywała w szpitalu do dnia 22 lipca 2005 r., później zaś
przychodziła tam na zmianę opatrunku. Pierś się nie goiła, wystąpiły powikłania
w postaci niedokrwienia brzeżnych części płata. W dniu 17 sierpnia 2005 r.
przeprowadzono u powódki, w placówce pozwanego, chirurgiczne wycięcie części
martwicy płata skórno-mięśniowego.
Po obu
wskazanych wyżej zabiegach powódka czuła rozpacz i załamanie, przyjmowała
środki uspokajające. Stan psychiczny powódki, w ocenie jej najbliższych, był
dużo gorszy po tych zabiegach aniżeli po zabiegu amputacji piersi. Również
fizycznie powódka czuła się źle. Z powodu fatalnego stanu psychicznego powódka,
za namową rodziny, wyjechała do krewnych za granicę.
Operacja rekonstrukcji
piersi metodą TRAM u powódki została przeprowadzona prawidłowo i zgodnie z
zasadami sztuki medycznej, co zostało potwierdzone w opinii Kliniki Chirurgii
Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł. Powikłanie w postaci
niedokrwienia brzeżnych części płata przeniesionego z odległej okolicy ciała
(brzucha) zdarza się często. Powikłanie to skutkuje wycięciem martwych tkanek,
a w konsekwencji zmniejszeniem masy płata i wypukłości rekonstruowanej piersi
oraz nowymi, coraz szerszymi bliznami skórnymi. Blizny na brzuchu, po pobraniu
płata skórno-mięśniowego, są zawsze widoczne, nawet po korekcie chirurgicznej i
stanowią cenę za odtworzenie piersi tkankami własnymi pacjentki. Metoda TRAM
jest powszechnie uznawana i daje dobre wyniki estetyczne, jednak jest obarczona
ryzykiem niepowodzenia w 30% przypadków. U powódki rekonstrukcja piersi metodą
TRAM nie powiodła się, zaś przyczyną tego niepowodzenia nie były błędy w sztuce
medycznej lecz częściowe niedokrwienie płata skórno-mięśniowego, przeniesionego
z brzucha na klatkę piersiową. Powikłanie to występuje u 1/3 osób poddanych
zabiegom tego typu.
W toku
procesu wykonano u powódki rekonstrukcję piersi metodą Beckera w Klinice
Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł. W ocenie Sądu I
instancji powództwo było zasadne. Z przeprowadzonych w sprawie dowodów
wynikało, że lekarz, który przeprowadził u powódki zabieg rekonstrukcji piersi
metodą TRAM, nie udzielił jej wyczerpujących informacji o ryzyku wystąpienia
powikłań w postaci martwicy tkanek, konieczności wykonania w takim przypadku
dalszych zabiegów, jak również o możliwości wystąpienia przepukliny i o tym, że
na brzuchu zawsze powstanie duża i szpecąca blizna. W sytuacji, gdy ryzyko
niepowodzenia rekonstrukcji metodą TRAM wynosi 30%, lekarz miał obowiązek
uświadomić to pacjentce.
Sąd Okręgowy
uznał za niewiarygodne twierdzenia świadka J. J., że powódka otrzymała broszurę
zawierającą niezbędne informacje na temat metody TRAM, w tym również na temat
możliwości i rodzaju powikłań pooperacyjnych. Również nie były wiarygodne, w
ocenie Sądu, zeznania tego świadka, wskazujące na zanik mięśnia piersiowego u
powódki, uzasadniający przekwalifikowanie jej z rekonstrukcji piersi metodą
Beckera na rekonstrukcję metodą TRAM, skoro ostatecznie w toku procesu powódka
została poddana zabiegowi metodą Beckera.
Powódka
wyrażając zgodę na wykonanie zabiegu rekonstrukcji piersi metodą TRAM nie była
świadoma ani możliwości wystąpienia niepowodzenia tego zabiegu, ani też
rozmiarów ryzyka.
Sąd Okręgowy
zwrócił uwagę, iż warunkiem legalności działania lekarza jest zgoda pacjenta
odpowiednio poinformowanego, którą w doktrynie nazywa się zgodą uświadomioną.
Na lekarzu spoczywa obowiązek wyjaśnienia pacjentowi konsekwencji zabiegu
operacyjnego i takiego zapoznania pacjenta ze stanem jego zdrowia oraz
ewentualnymi następstwami zabiegu, aby pacjent podjął w pełni świadomą i
wyważoną decyzję o wyrażeniu zgody na ten zabieg. Powołując się na poglądy SN,
wyrażone w wyrokach tego Sądu z dnia 14 czerwca 1983 r., IV CR 150/83 i z dnia
23 listopada 2007 r. sygn. akt IV CSK 240/07, Sąd I instancji wskazał, iż
zdrowie człowieka zostało zaliczone do jego dóbr osobistych i poza szczególnymi
wypadkami (braku świadomości pacjenta i bezpośredniego zagrożenia jego życia)
pacjent powinien być zapoznany z metodami leczenia, w tym z rozmiarami ryzyka
niepowodzenia leczenia, tak aby mógł podjąć świadomą decyzję w tym zakresie,
tj. na co się godzi i czego może się spodziewać.
W ocenie Sądu
Okręgowego powódka nie uzyskała od lekarza, który zakwalifikował ją do
wykonania zabiegu metodą TRAM, informacji o ryzyku niepowodzenia tego zabiegu.
Z jednej strony zachowanie lekarza - pracownika pozwanego było obiektywnie
nieprawidłowe, gdyż naruszyło normy powszechnie obowiązujące, z drugiej natomiast
strony wystąpiła również subiektywna wadliwość jego postępowania, polegająca na
podjęciu i wykonaniu niewłaściwej decyzji.
W związku z
tym należało się powódce zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, na podstawie art.
445 k.c. Powódka bez wątpienia doznała szkody niemajątkowej w postaci krzywdy,
mierzonej rozmiarami i długotrwałością cierpień powódki, zarówno fizycznych jak
i psychicznych oraz koniecznością poddania się ponownej operacji. Szczególnie
dotkliwe dla powódki było to, że po traumatycznych przeżyciach, związanych z
nowotworem piersi i jego leczeniem, liczyła na fachową pomoc w zakresie
rekonstrukcji piersi, a jej oczekiwania i zaufanie zastały zawiedzione. Według
Sądu I instancji kwota 80.000 zł, zasądzona tytułem zadośćuczynienia, pozwoli
powódce zrekompensować krzywdę, której doznała w związku z zabiegiem i jego
następstwami. Jako podstawę prawną rozstrzygnięcia Sąd Okręgowy wskazał art.
415 k.c. w zw. z art. 445 k.c. i art. 444 § 1 k.c. Podał także, że odsetki
ustawowe od zasądzonego zadośćuczynienia należą się powódce na mocy art. 481 §
1 i 2 k.c. od dnia 8 lutego 2007 r., tj. od daty wezwania pozwanego do zapłaty
(doręczenie odpisu pozwu), zaś dalej idące roszczenie odsetkowe podlegało
oddaleniu.
Wyrok
zaskarżył apelacją pozwany.
Uzasadnienie prawne
Sąd
Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja
pozwanego zasługiwała na uwzględnienie jedynie w zakresie zgłoszonego z
ostrożności procesowej zarzutu zasądzenia zbyt wysokiej i niewspółmiernej do
rozmiarów ustalonej krzywdy kwoty zadośćuczynienia, w pozostałym zaś zakresie
zarzuty i wnioski apelacji nie były zasadne.
Na wstępie
wypada wyraźnie podkreślić, że rozpoznawana sprawa nie dotyczyła
odpowiedzialności pozwanego za błąd w sztuce lekarskiej, gdyż postępowanie
dowodowe wykazało, a zwłaszcza opinie Kliniki Chirurgii Plastycznej,
Rekonstrukcyjnej i Estetycznej U. w Ł., że podczas wykonywania zabiegu
rekonstrukcji piersi u powódki metodą TRAM nie popełniono żadnego błędu w
sztuce lekarskiej. Co więcej, błędu nie popełniono także na etapie diagnozowania
powódki i kwalifikowania jej do zabiegu rekonstrukcji piersi. Początkowo
powódkę zakwalifikowano do rekonstrukcji piersi metodą Beckera, tj. do
wszczepienia implantu, co potwierdzili świadkowie J. G. i M. H. Wskazani
świadkowie zeznali, że nie stwierdzili u powódki, w dacie dokonywania badań i
kwalifikacji, zaniku mięśnia piersiowego, który stanowiłby przeciwwskazanie do
wykonania rekonstrukcji piersi metodą Beckera.
Świadek M. H.
wskazała, iż zanik mięśnia jest widoczny gołym okiem i może wystąpić po upływie
ponad roku od amputacji piersi. Jeżeli mięsień zaniknął, to już się nie
odtworzy i osoba z zanikiem mięśnia może być operowana jedynie metodą TRAM.
W tej
sytuacji należało uznać, że rekonstrukcja piersi u powódki mogła zostać
dokonana zarówno metodą Beckera jak i metodą TRAM. Gdyby rzeczywiście istniały
przeszkody do zastosowania metody Beckera, to nie odbyłaby się rekonstrukcja
piersi u powódki tą metodą w toku niniejszego procesu. Niezależnie zatem od
tego, kiedy i w jaki sposób został uzupełniony wpis z dnia 7 lipca 2005 r. w
karcie choroby powódki, założonej w Centrum Zdrowia S., treść tego wpisu nie
miała znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.
Jeżeli
powódka kwalifikowała się do rekonstrukcji piersi zarówno metodą Beckera, jak i
metodą TRAM, to winna była zostać szczegółowo poinformowana o wszystkich
konsekwencjach wynikających z zastosowania konkretnej metody, w tym o stopniu i
zakresie ryzyka powikłań, tak aby mogła w sposób w pełni świadomy uczestniczyć
w wyborze najlepszej dla siebie metody. Tymczasem z zeznań świadka M. H.
wynikało, iż świadek ten co prawda rozważała różne metody rekonstrukcji piersi
w przypadku powódki i wybrała dla niej optymalną metodę, tj. metodę Beckera,
jako mniej traumatyczną i niosącą z sobą mniejsze ryzyko powikłań, jednak z
zeznań tych nie wynikało, aby powódka była szczegółowo informowana przez
lekarza kwalifikującego o różnych metodach rekonstrukcji i aby miała swój
udział w podjęciu decyzji o wyborze metody. Ze stwierdzenia świadka M. H.:
"ja pewnie rozmawiałam z pacjentką na temat różnych metod, ale najszerzej
omawiam te, którą wybieram dla pacjentki" nie sposób wyprowadzić wniosku
na jaki wskazał pozwany w apelacji, tj. wniosku o takim poinformowaniu powódki
o rożnych metodach rekonstrukcji, które pozwoliłyby na podjęcie przez nią w
pełni uświadomionej decyzji o wyborze metody.
Z kolei z
zeznań świadka J. J. wynikało, że zmiana sposobu rekonstrukcji piersi u powódki
z metody Beckera na metodę TRAM wynikała z tego, "że chcieliśmy zaoferować
lepsze rozwiązanie. Robimy teraz więcej zabiegów z tkanek własnych. Jest też
taka tendencja na świecie". Podczas zeznań na rozprawie w dniu 28 maja
2007 r. świadek J. J. nie twierdził, że rozważał możliwość wykonania u powódki
rekonstrukcji piersi inną metodą aniżeli metodą TRAM i nie wskazywał na to, aby
istniały przeszkody anatomiczne do wykonania u niej rekonstrukcji piersi metodą
Beckera. W tej sytuacji Sąd Okręgowy słusznie uznał, że późniejsze
uzupełniające zeznania świadka J. J. wskazują na prawdopodobne wystąpienie u
powódki zaniku mięśnia piersiowego, stanowiącego przeszkodę do wszczepienia
implantu, nie zasługiwały na wiarę. Również zestawienie zeznań uzupełniających
tego świadka, sugerujących lepsze wyniki rekonstrukcji uzyskiwane metodą TRAM i
większe powikłania przy zastosowaniu innej metody rekonstrukcji, z zeznaniami
świadka M.H., wskazującymi na mniejsze ryzyko powikłań przy zastosowaniu metody
Beckera, pozwala na uznanie, że św. J. J. w swojej praktyce lekarskiej
preferował metodę TRAM ("Pacjentka mogła powiedzieć, że chce mieć zabieg
metodą tradycyjną, ale ja mogę powiedzieć, że to nie u mnie. W 30-40% wypadków
nie zgadzamy się na to czego żąda chora (...) To nie chora będzie decydować o
technice operacyjnej"), natomiast świadek M. H. preferowała metodę Beckera
("Metoda TRAM to zabieg długotrwały, pacjent jest wyłączony z życia długo,
to nie jest obojętne dla pacjenta. Większe powikłania są po leczeniu płatowym
własnymi tkankami").
Trafnie uznał
Sąd Okręgowy, iż pozwany nie wykazał, aby powódka przed podpisaniem formalnej
zgody na wykonanie zabiegu metodą TRAM została przez zatrudnionych u niego
lekarzy należycie poinformowana o ryzyku wystąpienia rozmaitych powikłań, w tym
o możliwości wystąpienia martwicy tkanek i przepukliny, jak również
konieczności wykonania w takich przypadkach dalszych zabiegów korekcyjnych, nie
dających się precyzyjnie ustalić co do ich liczby i czasu przeprowadzenia.
Nadto nie poinformowano powódki, że swoistą "ceną" metody TRAM jest
zawsze rozległa blizna na brzuchu oraz inne blizny w miejscu przeszczepu płata
skórno-mięśniowego.
Zasadnie Sąd
Okręgowy nie uznał wiarygodności zeznań świadka J. J., że powódka otrzymała
broszurę informującą ją o metodzie TRAM. Broszury tej pozwany nie złożył do akt
sprawy i brak było przesłanek do przyjęcia, że broszura taka istnieje, a co
więcej, że została pozwanej wręczona. Stwierdzić wypada, że ewentualne
wręczenie broszury nie zwalnia lekarza od udzielenia pacjentowi przystępnej
informacji - nie tylko o sposobie leczenia ale również o jego skutkach, w tym możliwości
wystąpienia powikłań. Również nie zasługiwały na wiarę zeznania świadka J. J.,
w ich części uzupełniającej, wskazujące na informowanie powódki przed zabiegiem
o najczęstszych powikłaniach, dokonane przez operatora, asystenta i
anestezjologa, skoro zeznania te nie zostały poparte innymi dowodami; zapisami
w dokumentacji medycznej ani też potwierdzającymi zeznaniami asystenta lub
anestezjologa. Sąd Okręgowy trafnie powołał się na pogląd SN, wyrażony w
uzasadnieniu wyroku z dnia 23 listopada 2007 r., IV CSK 240/07, według którego
warunkiem legalności działania lekarza jest zgoda pacjenta odpowiednio
poinformowanego, czyli zgoda uświadomiona, poinformowana lub objaśniona.
Zgodnie z art. 31 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz.U. z 1997
r. Nr 28, poz. 152 ze zm.) lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi przystępnej
informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach
diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich
zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. O obowiązku
udzielania pacjentowi informacji jest również mowa w art. 19 ust. 1 pkt 2 i
art. 18 ust. 3 pkt 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki
zdrowotnej. Sąd Najwyższy wskazał, że spoczywający na lekarzu obowiązek
wyjaśnienia pacjentowi konsekwencji zabiegu operacyjnego ma na celu także
zapoznanie pacjenta ze stanem jego zdrowia i następstwami zabiegu, aby pacjent
podejmował decyzje o wyrażeniu zgody na ten zabieg z pełną świadomością, na co
się godzi i czego może się spodziewać. Zakres udzielanych pacjentowi informacji
musi być uzależniony od rodzaju zabiegu. Zakres ten sięga najdalej w przypadku
zabiegów przeprowadzonych w celach estetycznych, natomiast w sytuacji, w której
zachodzi bezwzględną konieczność operacji, lekarz powinien wyjaśnić pacjentowi
tylko cel i rodzaj zabiegu oraz zwykłe jego następstwa, nie musi zapoznawać go
z nietypowymi następstwami, nieobjętymi normalnym ryzykiem podejmowanego
zabiegu.
Wskazane
powyżej przepisy powołanych ustaw zostały w rozpoznawanej sprawie przez
lekarza-pracownika pozwanego naruszone, co stanowiło o bezprawności działania
pozwanego względem powódki. W sytuacji powódki, która mogła mieć wykonaną
rekonstrukcję piersi zarówno metodą Beckera, jak i metodą TRAM uświadomienie
przez lekarza powódce wszystkich "za i przeciw" jednej i drugiej
metody było obowiązkiem lekarza. Obowiązek ten nie został spełniony, przez co
powódka została pozbawiona możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie
leczenia, zaś brak informacji o zakresie i stopniu ryzyka wystąpienia powikłań
skutkował wyrażeniem przez powódkę zgody na zabieg metodą TRAM, która nie miała
charakteru zgody uświadomionej.
Powoływanie
się zatem przez pozwanego w apelacji na pisemną standardową zgodę powódki na
wykonanie zabiegu metodą TRAM nie mogło odnieść zamierzonego skutku zwłaszcza,
że treść zgody, zawarta w historii choroby nie wskazuje na poinformowanie
powódki o jakimkolwiek ryzyku powikłań. Z kolei powódka nigdy nie twierdziła,
wbrew zarzutowi skarżącego, że sądziła, iż każda operacja udaje się w 100%.
Stwierdzenie
braku legalności działania lekarza, w zakresie obowiązku prawidłowego
informowania powódki wynikającego z art. 31 ustawy o zawodzie lekarza,
implikowało przypisaniem pozwanemu odpowiedzialności za wyrządzoną powódce
krzywdę, w oparciu o przepisy art. 415 k.c. oraz art. 445 § 1 k.c. i art. 444 §
1 k.c., których Sąd Okręgowy nie naruszył.
Powódka bez
wątpienia doznała krzywdy, szkody niematerialnej, której nie da się precyzyjnie
określić. Nie jest natomiast trudno wyobrazić sobie negatywne uczucia kobiety,
w tym załamanie i cierpienia psychiczne, po nieudanej operacji, której skutki
obrazowała dokumentacja fotograficzna. Cierpienia i poczucie krzywdy nie
musiały skutkować poszukiwaniem pomocy w specjalistycznych placówkach
medycznych, gdyż są one niewątpliwe i niewymierne. W tym zakresie zasadnie,
oceniając stan powódki po operacji, Sąd I instancji dał wiarę zeznaniom osób
bliskich i przyjaciół powódki, którzy twierdzili, że powódka doznała załamania
psychicznego, że bardzo cierpiała i pozostawała w niepewności co do dalszych
możliwości rekonstrukcji piersi. Nie zostało bowiem wykazane, wbrew
twierdzeniom zawartym w odpowiedzi na pozew, że powódka przerwała z własnej
woli leczenie u pozwanego mające polegać na wykonaniu dalszych zabiegów
rekonstrukcji piersi. Świadek A. A. próbowała skontaktować się telefonicznie z
powódką jedynie w celu przeprowadzenia badań ankietowych, potrzebnych jej do
opracowania rozprawy doktorskiej, a nie w celu proponowania dalszego leczenia,
zaś twierdzenia świadka J. J., że gdyby powódka wypełniła ankietę, to by jej
zaproponowano dalsze leczenie, nie zmienia stanu rzeczy, iż powódka po
niepowodzeniu zabiegu i usunięciu martwicy tkanek, odczuwała strach i
niepewność, w których nie uzyskała żadnej pomocy od pozwanego. Nie zmienia
również oceny stanu cierpień powódki, wywołanych powikłaniami po zabiegu
okoliczność, iż powikłania te zbiegły się w czasie ze śmiercią ojca powódki. Na
wiarę zasługiwały zeznania powódki, że gdyby została należycie poinformowana o
możliwości wystąpienia powikłań pooperacyjnych, ich rozmiarze i rodzajach, a
zwłaszcza o martwicy tkanek i konieczności wykonywania dalszych zabiegów
korekcyjnych, to nie wyraziłaby zgody na wykonanie zabiegu metodą TRAM. Nie bez
znaczenia jest też powstanie, przy zastosowaniu tej metody, rozległej blizny na
brzuchu oraz możliwości wystąpienia przepukliny, nawet po kilku latach.
Poczucie zeszpecenia z powodu blizny i życie z obawą powstania przepukliny
stanowią również elementy krzywdy, której doznała powódka i która dla
przyznania zadośćuczynienia nie musi być mierzona procentowym trwałym
uszczerbkiem na zdrowiu.
Nie został w
związku z powyższym naruszony art. 6 k.c., gdyż z okoliczności sprawy wynikało
ponad wszelką wątpliwość, że powódka doznała krzywdy na skutek braku należytego
poinformowania jej przez lekarza o możliwych konsekwencjach zabiegu, a przez to
pozbawiono jej możliwości współdecydowania o sposobie leczenia.
Nie były
zasadne zarzuty odnoszące się do naruszenia prawa procesowego. I tak
uzasadnienie zaskarżonego wyroku, wbrew zarzutowi apelującego, spełnia
wymagania art. 328 § 2 k.p.c., gdyż zawiera zarówno ustalenia faktyczne jak i
podstawę prawną rozstrzygnięcia. Przy ocenie zeznań świadka J. J. Sąd Okręgowy nie
przekroczył granic swobodnej ich oceny (art. 233 k.p.c.), gdyż przedstawiona
przez niego ocena zeznań tego świadka wynikała z ich zestawienia z innymi
dowodami, w tym z zeznaniami świadków i opinią biegłego. Ustalenie co do
ewentualnego późniejszego uzupełnienia dokumentacji medycznej powódki przez
świadka J. J., o zapis dotyczący wskazań anatomicznych do zabiegu wybraną
metodą, nie było pozbawione podstaw, z uwagi na to, iż świadek ten w swoich
pierwszych zeznaniach nie twierdził, iż wybrał metodę TRAM z uwagi na warunki
anatomiczne powódki (zanik mięśnia piersiowego) lecz ze względu na to, że
metoda TRAM była w jego ocenie metodą lepszą od metody Beckera. Z kolei w
sytuacji, gdy u powódki można było zastosować obie metody, zapis w historii
choroby, uczyniony innym kolorem długopisu, nie miał dla rozstrzygnięcia sprawy
istotnego znaczenia.
Nie były
również zasadne, w związku z powyższymi uwagami, zarzuty naruszenia art. 233
k.p.c. w zw. z art. 232 k.p.c. i art. 278 k.p.c., skoro świadek J. J. słuchany
po raz pierwszy nie twierdził, że istniały u powódki anatomiczne przeszkody do
wykonania zabiegu metoda Beckera, lecz podkreślił, że zaproponował powódce
lepsze rozwiązanie, a ostatecznie powódka poddała się w trakcie procesu
zabiegowi rekonstrukcji piersi metodą Beckera w placówce medycznej w Ł.
Nie mógł
znaleźć uznania zarzut naruszenia art. 217 § 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c.
przez bezpodstawne oddalenie wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z
kolejnych uzupełniających zeznań świadka J. J. Należy bowiem przypomnieć, że
pozwany w trybie art. 162 k.p.c. nie zgłosił przed Sądem I instancji zarzutu
naruszenia tych przepisów postępowania, co skutkuje bezpowrotną utratą tego
zarzutu w dalszym toku postępowania, w tym także w postępowaniu wywołanym zażaleniem,
apelacją i skargą kasacyjną.
Sąd Okręgowy
nie dokonał również w rozpoznawanej sprawie ustaleń błędnych i sprzecznych z
zebranym materiałem dowodowym, co zostało wyjaśnione we wcześniejszych
fragmentach niniejszego uzasadnienia.
Sąd
Apelacyjny uznał, w okolicznościach sprawy, że na uwzględnienie zasługiwał
zarzut zasądzenia zadośćuczynienia w kwocie nadmiernej w stosunku do rozmiarów
krzywdy doznanej przez powódkę. Zgodzić należy się z Sądem Okręgowym, że użyte
w art. 445 § 1 k.c. pojęcie "sumy odpowiedniej" ma charakter
niedookreślony, jak również, że zadośćuczynienie nie może był wyłącznie
symboliczne, lecz powinno mieć wartość odczuwalną ekonomicznie. Zważywszy na
fakt, że rozstrój zdrowia psychicznego powódki, związany z negatywnymi
uczuciami, wywołanymi niepowodzeniem operacji, brakiem poczucia bezpieczeństwa
i niepewnością co do rokowań rekonstrukcji piersi na przyszłość, ostatecznie
nie skutkował trwałym uszczerbkiem na zdrowiu powódki, zasądzona przez Sąd
Okręgowy kwota 80.000 zł jest, w ocenie Sądu Apelacyjnego, niewspółmierna do
doznanej przez powódkę krzywdy. Adekwatną kwotą zadośćuczynienia jest kwota o
połowę niższa, tj. kwota 40.000 zł.
W związku z
powyższym należało zaskarżony wyrok zmienić w oparciu o art. 386 § 1 k.p.c.,
obniżając zasądzoną w jego punkcie I kwotę zadośćuczynienia do kwoty 40.000 zł.
Apelacja w pozostałej części, jako niezasadna, podlegała oddaleniu na podstawie
art. 385 k.p.c. Na mocy art. 100 k.p.c. koszty postępowania apelacyjnego między
stronami zostały wzajemnie zniesione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz